poniedziałek, 4 maja 2015

Witajcie w Mordorze!

Dziś nie napiszę. Dziś pokażę. Bo trudno znaleźć odpowiednie słowa na to, co czekało nas na szlaku Tongariro Alpine Crossing... 


Nasza trasa
Mroźny poranek, chmury nisko, ruszamy...
No jak tu nie usiąść na zastygłej lawie?!
Mordor, czyli wulkan Ngauruhoe (2287m.n.p.m.)
Wszędzie jęzory zastygłej lawy i księżycowy
krajobraz najmłodszego lądu
Dopiero 5 km z tych 19???!!!
Dolina pełna wulkanicznych skał magmowych 
Co jakiś czas podładowujemy dzieciom akumulatory.
Za nami mozolna wspinaczka po zboczach wulkanu.
Tymczasem z oddali (ok. 200km) wyłania się samotny Taranaki
Jesteśmy na poziomie chmur :-)
Góra Przeznaczenia cały czas nam towarzyszy
Śnieg! Wow! Tak to jest, jak się w jednym roku
przeskakuje zimę :P
Wysokogórska pustynia w kraterze południowym. Tak, to płaskie to
nie żadna równina, ale właśnie potężny krater!
A Filip marudzi, bo nie chce wybrudzić sobie butów ;P
Najbardziej strome podejście na szpiczastą grań
oddzielającą kratery. Mimo słonecznej pogody,
podmuchy lodowatego wiatru smagają
 nas z każdej strony. 
Jesteśmy na najwyższym punkcie szlaku (1886m.n.p.m.)  - z widokiem na
Czerwony Krater, który zrobił na nas ogromne wrażenie.
A wszędzie wokół dymi się na okragło!
I nagle ten widok na Szmaragdowe Jeziora
A za nimi Jezioro Błękitne. W tle można dopatrzeć się największego
nowozelandzkiego Jeziora Taupo, które niestety tylko
minęliśmy nocą, ale za to przy pełni księżyca, co pięknie się w
wodzie odbijał... Taupo o 
powierzchni imponujących rozmiarów  (6 970 km²)
jest w istocie zalanym kraterem wulkanu, który dał podstawy
centralnej części Północnej Wyspy
Nie możemy się napatrzeć...
...zjeżdżając niemal na czterech literach po sypkim
wulkanicznym żwirze
Wszechobecny smród siarki, normalnie zgniłe jaja!
Pustynny krater centralny
Jezioro Błękitne
No ładnie....
Trawersujemy w dół, a przed nami dymi i dymi!
Naprawdę przerażająco dymi!
Lokalsi twierdzą, że to normalne, ale my wolimy być daleko ;-)
I w końcu meta! Doszliśmy :-) 
Mordor żegna nas pięknie :-)
A dziś gejzery, błotne jeziorka plujące bąbelkami, księżycowe kratery, kipiące sadzawki mieniące się kolorami i sycząca wszechobecna para, czyli najbardziej efektowny obszar aktywności geotermicznej w NZ. Ale o tym innym razem...

4 komentarze:

  1. Jezu jak pięknie!!! Nie mogę wyjść z podziwu dla dzieci! Tosiek od Filipa rok młodszy, a ile się najęczał przy podejściu na Chojnik w sobotę...
    Pozdrawiamy!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne krajobrazy, trochę znajome z Lanzarote tylko u Was to wszystko w dużo większej skali. Gratulacje dla młodych Fiorków za przejście trasy. Iwona

    OdpowiedzUsuń
  3. Jetem pelna podziwu za hart i odwage. Jest przepieknie. .Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń