sobota, 11 kwietnia 2015

Faceci w czerni

To było jedno z naszych małych marzeń tutaj – zobaczyć mecz rugby na żywo. Krykiet jakoś nas nie chwycił za serca, ale rugby od początku kusiło i korciło. Bo tu się nie da inaczej po prostu! W Nowej Zelandii jest kilka ‘oczywistych oczywistości’, a należą do nich, bezsprzecznie, podziwianie własnego kraju, wychwalanie jego piękna i podkreślanie, jak fajnie tu jest żyć plus ogólnonarodowe uwielbienie dla All Blacks - reprezentacji Nowej Zelandii w rugby. Rugby to narodowa obsesja Kiwi, ważniejsza niż religia czy cokolwiek innego. W rugby gra się tu od małego, niezależnie od płci, przewalając się w błocie, piachu czy deszczu. Boiska scalone po przeciwległych stronach bramkami w kształcie litery H z poprzeczką zawieszoną na wysokości trzech metrów – to jeden ze stałych elementów nowozelandzkiego krajobrazu. 

O co chodzi w rugby? Zazwyczaj mamy jakieś mgliste pojęcie, czasem myląc ten sport z amerykańskim futbolem (czego żaden Kiwi by nam nie wybaczył :P). Dwie drużyny liczące po piętnastu rosłych osobników (obwód ich ud jest oszałamiający!) walczy zaciekle, by wraz z końcowym gwizdkiem mieć na koncie jak najwięcej punktów. Cały wic polega na tym, by jajowatą piłkę położyć za linią bramkową przeciwnika. Ale żeby było ciekawiej, podania ręką do przodu są zabronione (dopuszczalne kopanie do przodu), a drużyna przeciwna może zatrzymywać biegnącego rywala w każdy możliwy sposób, oprócz łapania za głowę czy szyję. I tu zaczyna się cały spektakl! To, co oni wyprawiają na tym boisku, wygląda niemal jak kotłowanina w bójce przed byle rzeźnicką meliną :P Ktoś kogoś ciągnie za nogę, gacie i nie wiadomo, co jeszcze, wszyscy się na siebie rzucają, przepychają, walają jeden na drugim. Ciężko to ogarnąć wzrokiem i wyłowić momentami, o co w danej chwili chodzi! Niesamowite widowisko ;-)

Oczywiście, zobaczyć w akcji legendarnych All Blacks byłoby wspaniale, ale akurat nie grają w Christchurch, a nawet gdyby grali, to mogłoby się okazać, że bilety są poza naszym zasięgiem. Wybraliśmy się więc na mecz lokalnej ligowej drużyny Crusaders z ich odwiecznym rywalem, czyli Highlanders. Na bramce otrzymaliśmy piękne flagi w barwach klubowych (czerwono-czarne) i zajęliśmy miejsca na trybunie dla rodzin z dziećmi (mocno promowane wyjścia rodzinne w  świetnych cenach). Emocje czuć wszędzie, dzieciaki wokoło nas wykrzykują nazwiska zawodników i piszczą podekscytowane. Od początku meczu do końca wszyscy skaczą i niemal biegają razem z zawodnikami. Tymczasem na boisku się dzieje - to nie zabawa dla "panienek" (i nie chodzi o seksizm, bo jest też oczywiście liga rugby kobiet). Ostre starcia to normalka, nikt nikogo nie oszczędza, tempo akcji jest zawrotne, a lekarze co chwila interweniują i ściągają z boiska tych broczących krwią (dosłownie). Dla nas namiastką All Blacks jest gra żywej legendy rugby, Richie McCaw (został kapitanem All Blacks w wieku 23 lat!). No cóż, Crusaders przegrali, trybuny niepocieszone, ale emocje dla nas niezapomniane. 

Jesienią Mistrzostwa Świata w Anglii - jest jeszcze szansa na upolowanie All Blacks, co niechybnie zamierzamy zrobić! Choćby po to, by na własne oczy zobaczyć hakę peruperu - wojenny taniec Maorysów w ich wykonaniu. Tańczą go przed każdym meczem, próbując wystraszyć przeciwników. Chyba dosyć skutecznie, skoro od 2011 roku dzierżą tytuł mistrza świata ;-)
Gdyby ktoś przeoczył, czy nie miał okazji widzieć wcześniej to warto rzucić okiem: 




A tymczasem na murawie stadionu w Christchurch...

Zwarci i gotowi, choć jakoś chłodnawo i powiewa!
Co niektórzy przygotowani nieco lepiej ;P
Wiek kibiców bez ograniczeń
Kolory rywalizujących drużyn: czerwono-czarni
Crusaders, duma Christchurch i niebiesko-żółci
Highlanders z Dunedin
Przed meczem Crusaders witają w swoim stylu
No to się zaczęło!
Kolorystyka sędziów ;-)
I kto zlokalizuje tu piłkę?
A tutaj ilu jest zawodników? ;-)
Młyn /Scrum/ formacja młyna zawodników związanych obu drużyn,
którzy po wrzucie piłki walczą o jej posiadanie.
W ten sposób ponownie jest rozpoczęta gra.
Źr.: http://portalaktywni.com/
Panowie, już dosyć obijania się i przytulasów.
To tylko 80 min meczu! :P

2 komentarze:

  1. Po tym wstepie juz by mnie tam nie bylo. Strach ma wielkie oczy.Trzeba byc bardzo odwaznym , ale to juz bylo. Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale... ktoś tu chyba czegoś nie zrozumiał..? ;-) Bo taniec Haka wykonuje TYLKO reprezentacja NZ, All Blacks, a tej to my nie mamy szansy, póki co, zobaczyć. Miny natomiast to Anglicy mają nietęgie ;-)
      Także nasza rzekoma odwaga to tu raczej jak kwiatek do kożucha ;-)

      Usuń