niedziela, 26 kwietnia 2015

Być jak....?

Pawła poznaliśmy kilka tygodni temu. Chwilowo mieszka i żyje w Christchurch. Chwilowo, bo sam w sumie nie jest pewien, gdzie później. Tyle możliwości, tyle opcji. Tyle chęci, żeby jeszcze przeżyć i zobaczyć wiele. Słucham jego opowieści prawie z rozdziawioną buzią. O wszystkich tych kilkudziesięciu krajach, w których już był (taka niewinna dygresja – jest od nas młodszy o 10 lat!). O tym, skąd się wziął i dlaczego jest dumny z bycia Ślązakiem. O tym, skąd się bierze ta odwaga do odkrywania świata, choć wzorców i możliwości finansowych w ilościach śladowych było. O tym, że czasem o naszych wyborach decyduje spotkanie innego człowieka i jego energia, co jest w stanie pchnąć kilkoro do przodu. Czasem wystarczy ten jeden właściwy człowiek, którego spotkasz/posłuchasz*/przeczytasz. Człowiek, który poklepie po plecach i wskaże kierunek. I to już tylko Twój wybór, w którą stronę pójdziesz i czy dalej będziesz drążył temat.

Gdybym miała określić Pawła jednym słowem byłoby to – autentyczny. W tym co robi i jak to robi. Po zwiedzeniu sporej części świata mógłby chwalić się na prawo i lewo, mógłby zasypać swój profil setkami zdjęć. A On zazwyczaj zapomina, że w ogóle można zdjęcie zrobić (takiej beztroski to Mu akurat trochę zazdroszczę ;-) Lubię ludzi, którzy potrafią cieszyć się miejscami taką dziecięcą autentyczną radością. Bez niepotrzebnego spinania się, bez szczegółowych planów, bez poczucia, że jeśli ja tu wszystkiego nie ogarnę to w ogóle bez sensu ta podróż… Bez tego wszystkiego, co czasem muszę mozolnie, choć z coraz lepszym skutkiem w sobie zwalczać. Lubię ludzi, którzy lubią to, co robią. Z tysiącem przedziwnych, nietuzinkowych scenariuszy na przyszłość w głowie. Którzy wyskakują z kolein i idą pod prąd, a do tego wcale nie mają w głowie, że oto ja tu taki wyjątkowy jestem! Lubię takich pozytywnych, otwartych ludzi, z którymi rozmowy buzują mi później długo w głowie. Lubię ludzi autentycznych.

Paweł odwiedził nas na Zachodzie i spędziliśmy razem weekend na zaglądaniu w nasze ulubione zakamarki, eksplorowaniu w stylu Pawła, czyli podążanie nieznaną, kuszącą drogą, na końcu której znaleźć można różne cuda, oj można! Na graniu w karty i wysłuchiwaniu dzieci, które chcą być jak Paweł - tak samo eksplorować i tak samo szaleć autem po plaży ;-) guess who? :P Dzieci w Pawle zakochane, wyściskały Go na koniec, a teraz jęczą mi, że dlaczego tak późno Go poznaliśmy. Fajnie, że w ogóle, mówię im. No fajnie :-)

Siedzimy sobie teraz we troje – dzieci i ja w chatce nad wzburzonym i sinym dziś Morzem Tasmana. Jacek pognał do Christchurch odebrać kamper i jutro wielkie pakowanie. W kominku się pali, za oknem wichura, zaraz ruszamy w drogę…
A za 48 dni… ;-)
Nowe miejsce odkryte dzięki www.nzfrenzy.com,
o którym więcej innym razem
Ukrytych, zatopionych w swoim świecie....
...kilka chatek, w których mieszkają żywotni staruszkowie
Jedna czeka na Ciebie, Jo :-)
Własna plaża i codzienna dostawa drewna prawie pod sam próg!
A wokół tajemnicze jaskinie Maorysów, skały w kształcie... słonia?
Dopiero widać gabaryty!
W sobotę Kiwi świętowali Anzac Day, wspominając żołnierzy
poległych w I wojnie światowej, głównie w Turcji.
Maki i te ciasteczka (pyszne) to symbole święta.
 
Zadziwiające, co fale potrafią wydrążyć. Ile to czasu, ile uporu..?
Uwielbiamy plaże pokryte tymi drobnymi kamyczkami
Paweł-zapalony żeglarz pokazał nam skuteczny
sposób na rozochocone dzieci :P
Do startu gotowi...
Naleśniki po raz ostatni
Filip i jego nowy guru ;-)
A to my sobie jesteśmy ;-)
Ktoś nam się trochę wyeksploatował
Kto się darł najgłośniej, no kto?!
Takie cudo na końcu drogi eksplorowanej z Pawłem.
 Takie i wiele innych.


* ot, jedna z inspiracji... 

4 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że Wasz kamper będzie w znacznie lepszym stanie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już kilka razy wspominałaś o tym drewnie wyrzucanym na brzeg - czy coś wiadomo skąd go tyle na plaży w NZ? Bo u nas, czy tez w Grecji jakoś nie zaobserwowałam tego. Iwona

    OdpowiedzUsuń
  3. Szerokich dróg, pięknej pogody i życzliwych ludzi na Waszej kamperowej wyprawie! Niecierpliwie czekam na kolejne wpisy i fotorelacje :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dajcie mi namiary na Pawla please :) :)

    OdpowiedzUsuń