środa, 4 marca 2015

Niebo gwiaździste nade mną...*

Niebo do góry nogami. Jak wszystko po tej stronie globu. Wędrówka Słońca po nieboskłonie ku północy, więc Nowozelandczykom północ kojarzy się z ciepłem, a chłód z południem! Gwiazdozbiory niedostępne dla nas, mieszkańców półkuli północnej. Widok na centrum naszej galaktyki - Drogi Mlecznej. To co po naszej stronie widzimy z trudem przez lornetkę, tu możemy oglądać gołym okiem. Bez problemu odnajdujemy Krzyż Południa, charakterystyczny dla nieba południowego, niewidoczny z Europy. Ma on kształt krzyża łacińskiego. To współcześnie patriotyczny symbol dla narodów półkuli południowej: umieszczono go na flagach Australii, Papui-Nowej Gwinei, Nowej Zelandii, Samoa oraz Brazylii. 

Dla mnie, astronomicznego laika, samo patrzenie w tę upstrzoną gwiazdami otchłań jest czymś niesamowitym. Astronomowie mniej lub bardziej zagorzali skarżą się czasem na forach na kapryśną pogodę NZ, co znacznie utrudnia im obserwacje. Biorąc pod uwagę minimalne (w porównaniu z półkulą północną) zanieczyszczenie powietrza tutaj – co wydaje się oczywiste przy statystykach: ponad 80% obszarów to oceany, słabe zaludnienie półkuli południowej (ok. 10% całej ludności!), słabsze zindustrializowanie – można śmiało stwierdzić, że to i tak jedno z najbardziej odpowiednich i przyjaznych miejsc do obserwacji nieba nocą. I nawet tym chmurom wybaczyć można ;-) Będąc w Mt Cook, gdzie natężenie światła w nocy minimalne, liczyłam na widoki takie, jak na zdjęciach poniżej. Przez chwilę chmury łaskawie rozsunęły się na boki odsłaniając czyste niebo, ale Księżyc, zajął plan pierwszy i  bezwstydnie świecił prosto w oczy, tłumiąc blask gwiazd :P Wymykam się niekiedy późnym wieczorem lub bezsenną nocą, siedzę opatulona i patrzę sobie w to niebo. Czasem bezchmurne i gwiaździste, czasem odległe i niedostępne. Przemieszczając się kamperem w kierunku Wyspy Północnej za jakieś niecałe 2 miesiące liczę na postoje w mało oświetlonej dziczy i możliwość przyjęcia pozycji horyzontalnej na dworze ;-)
Zdjęcia (z racji braku profesjonalnego sprzętu) wyszperane w sieci:


http://www.backpackingearth.com
http://www.firstlighttravel.com/blog
http://astro.swarthmore.edu

Zaczynam odliczanie. Nie dlatego, żeby ten czas popychać. Choć, gdy myślę o wyściskaniu niektórych ludzi, o zapachu naszego psa, o naszych własnych kątach to czuję nieodpartą chęć przeskoczenia kilku tygodni w kalendarzu. Ale zaraz potem przychodzi refleksja – ciesz się tym czasem. Tak mało go już zostało. Ledwie się obejrzysz, a będzie już tylko wspomnieniem. Odliczamy więc dlatego, żeby nie gubić po drodze tej świadomości. I tego bezcennego czasu właśnie. Odliczamy i planujemy. Powoli załatwiamy formalności, by pod koniec kwietnia z czystym sumieniem opuścić Christchurch i szykujemy się do kilku jeszcze podróży. Do objechania Wyspy Północnej, która, według wszelkich przekazów, jest zupełnie odmienna niż Południowa. Do dłuższego przystanku w drodze powrotnej do domu. Planujemy nauczeni już doświadczeniem, że rzeczywistość i tak te nasze zamiary zweryfikuje po swojemu. Że pewne miejsca niewątpliwie zostaną tylko w wymarzonym scenariuszu. Że nie da się wszystkiego. Ale to już przetrawiliśmy, a planowanie, doczytywanie, wyszukiwanie jest przyjemną podróżą samą w sobie ;-)

* '... i prawo moralne we mnie' (I. Kant)

1 komentarz:

  1. "Gwiaździsty" wpis akurat pod jutrzejszą pełnię Księżyca tu u nas. Miejmy nadzieję, że "łysol" przedrze się przez zachmurzone niebo i zaświeci jak trzeba :-*

    OdpowiedzUsuń