środa, 11 marca 2015

Bańka mydlana

Czasami chciałabym umieć opisać słowami dzień taki, jak dziś. Ale się nie da. Nie da się zamknąć tych emocji w słowa. Gdy kruchy scenariusz tej naszej rzeczywistości tutaj rozpryskuje się jak bańka mydlana. Gdy nie ma nic stałego, w miarę bezpiecznego, stabilnego, na czym można by było się oprzeć. Gdy twoje własne życie wydaje ci się jakimś dalekim, nierealnym snem. Nie da się. 

Za każdym widokiem lazurowego jeziora, za każdym niezapomnianym przeżyciem, za każdą komiczną anegdotą glazurnika stoi ogrom samotności, tęsknoty, obezwładniającego strachu o niepewne jutro. Każde rajskie wspomnienie kosztuje niewyobrażalnie wiele. I nikt się z tobą nie targuje. Nikt nie daje taryfy ulgowej. 

Nie skarżymy się. Wyszliśmy daleko, bardzo daleko poza naszą strefę komfortu, na własną odpowiedzialność i własne ryzyko. Bo nigdy się nie dowiesz, jeśli nie spróbujesz. I tak naprawdę mogą w pełni zrozumieć to tylko ci, którzy kiedykolwiek siłowali się z życiem na obcej ziemi. Ci, którzy choć raz poczuli samotność tak wielką, że zamraża cię od środka. 

Czasem jest nam bardzo źle. Czasem możemy tylko usiąść obok siebie i liczyć na to, że ktoś poklepie po plecach krótkim mailem czy życzliwym słowem. Czasem bardzo już chcemy do bliskich nam ludzi… 

'There are things out there that I can't explain. 
There is not enough time to show you what it all means. 
So you need to get out there on your own...'

7 komentarzy:

  1. Ściskami Was bardzo mocno!! Pamiętajcie, że tutaj też wszyscy na was czekają i tęsknią. Dziękujemy za kartkę:) Aga R.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ten zegar obok zaczął już odliczać w drugą stronę! :-) A pamiętam, jak jeszcze nie tak dawno czytałam "minął miesiąc, dwa, trzy od naszego przyjazdu do NZ".
    "Nie ma zbyt wiele cza­su, by być szczęśli­wym. Dni prze­mijają szyb­ko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpi­suje­my marze­nia, a ja­kaś niewidzial­na ręka nam je przek­reśla. Nie ma­my wte­dy żad­ne­go wy­boru. Jeżeli nie jes­teśmy szczęśli­wi dziś, jak pot­ra­fimy być ni­mi jutro?"
    Wyciśnijcie dziś te 94 dni jak cytrynę... bo jutro już będziecie tutaj... :-)
    M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja wiem o czym Pani pisze, stąd ogromny "szacun" i jeszcze za wytrwałość w pisaniu tego bloga.
    K.K.

    OdpowiedzUsuń
  4. To "wyciśnięcie cytryny" bardzo mi się podoba.:) Tak tez myślę jak patrzę na ten zegar i Wy też o tym myślcie. Jesteście tam, bo to jedno z marzeń, które tylko nielicznym udaje się zrealizować i Wam się udało, a to bardzo ważne i pokrzepiające. Niedługo wracacie do domu, bliskich, do swojego własnego świata, Tamto teraz to chwila, przygoda , Czekamy na Was i bardzo tęsknimy :) A.K.

    OdpowiedzUsuń
  5. To chwila, to przygoda, to nowe doświadczenia. Trzeba z tego czerpać jak najwięcej się da :) A chwilowe załamanie rozgonić gorącą czekoladą. Wiem, że łatwo powiedzieć, moja mama spędziła poza granicami kraju 5 lat, nasłuchałam się dużo, więc wiem o czym Pani pisze. Jednak słowa otuchy dodają sił, ja to wiem :) Trzymam kciuki za lepsze jutro i duszenie życia jak cytrynkę. Pozdrawiamy wraz z całą Rodzinką ( a to już 4 pary kciuków) Dorota P.

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdy niespełna rok temu pomysł na ten blog rodził się w mojej głowie to wiedziałam, że będzie on słodko-gorzki. Dzielę się tutaj wszystkim - i tym naszym nieśmiałym ocieraniem się o raj w miejscach, które dla mnie nim właśnie są; i też trudną codziennością, której do raju bardzo daleko. Liczyłam kiedyś, że jeśli ta codzienność będzie nas momentami przerastać, a co do tego nie miałam złudzeń, to zawsze znajdą się ludzie, którzy wyślą trochę empatii przez łącza. I nie przeliczyłam się :-)
    Właściwe słowa wypowiedziane (napisane) we właściwym momencie naprawdę mogą zdziałać cuda. Dziękuję... Że funkcjonując być może na oparach energii po zimie, mając własne problemy i własną rzeczywistość we wszelkich odcieniach, że chce się Wam chcieć... Pochylić nad nami i wesprzeć. Nie oceniać, nie pouczać, tylko próbować nas zrozumieć. Dojrzeć samotność przyczajoną za tymi pięknymi widokami.
    To bezcenne.

    OdpowiedzUsuń