poniedziałek, 16 lutego 2015

Dni pomiędzy

Długoletni emigranci powtarzali nam – zobaczycie, jaką zmianę odczujecie, gdy minie pół roku. Zmianę na lepsze. Zaczniecie się zakorzeniać, czuć u siebie. Pojawią się myśli – a może jednak zostać..?

Za cztery dni minie pół roku od wylotu z Polski. PÓŁ ROKU! Jakie mam myśli? Czy odczuwam jakieś zmiany? Czy zakorzeniam się? 


Coś się zmieniło. W naszym, a na pewno moim myśleniu. Gdybym miała opisać poszczególne etapy od przylotu do NZ byłby to mniej więcej taki emocjonalny zygzak: przerażenie, wyobcowanie, smutek podszyty żalem za utraconym, złość, siłowanie się z własnymi myślami, rezygnacja, apatia, codzienność, radość z prostych rzeczy, słońce, ciepło, spokój…. Nie stały, bo przeplatany ciągłymi troskami i niepewnością jutra. Ale przynajmniej spokój myśli i pogodzenie się z tym, że coś trzeba stracić, by zyskać coś innego. To już nie jest ciągłe wewnętrzne szarpanie się ze sobą. To mozolne, ale coraz bardziej udane próby oswajania tej rzeczywistości, czerpania z niej tego, co najlepsze.


Bo łatwo cieszyć się życiem, gdy nadchodzi weekend pełen wrażeń i niezapomnianych widoków. Ale pomiędzy tym jest zwyczajna codzienność. Długie dni, rozwleczone tygodnie. Bez własnego, wypracowanego latami życia. Bez stałych punktów odniesienia. Bez ważnych ludzi. Bez możliwości choćby chwilowej ucieczki do tego, co znane i bezpieczne. To wielki wysiłek odnaleźć się w tej zwykłej, wcale nie łatwiejszej, rzeczywistości tutaj. Nie żyć tylko od wyjazdu do wyjazdu, od podróży do podróży. Nie popędzać tego czasu pomiędzy. Nawet jeśli niekiedy jedyną myślą jest… przetrwać. W sensie praktycznym i czysto metaforycznym. 

Wynajdujemy, wyszukujemy, wygrzebujemy co się da – żeby zobaczyć, przeżyć, doświadczyć jak najwięcej. Żeby  te dni ‘pomiędzy’ miały swój niezapomniany smak. Z nutką goryczy, ale swój własny.  

ChCh żyje MŚ. My żyjemy obok ;-)
 
Nawet glazurnik bywa zachmurzony :P
Wynaleziony przypadkiem festiwal sztuki ulicznej i miejskiej
okazał się strzałem w dziesiątkę
Jedna z technik graffiti: paste-up
Każdy spray to prezentacja jednego z twórców
 
Banksy. Ikona i inspiracja świata street art. Praktycznie każdym swoim 'dziełem' daje do myślenia, intryguje, zmusza do konfrontacji z tym, co niewygodne. Jeśli ktoś nie kojarzy to zachęcam do zgłębienia tematu. Ciekawy artykuł i oficjalna strona. 'Art should comfort the disturbed and disturb the comfortable' Banksy.

Panic Room – design-instalacja francuskiego twórcy znanego jako Tilt. Główną ideą jest zderzenie w jednym pomieszczeniu dwóch płaszczyzn - sterylnej, nienaruszonej z jej totalnym przeciwieństwem. Wrażenie piorunujące.

graffitilt.blogspot.fr
Szalona część pomieszczenia
 
 
Pół na pół
I jeszcze intrygująca wystawa w ramach festiwalu:
'T-shirt jako płótno dla sztuki ulicznej'
 
A nad naszym bajorkiem nowi mali mieszkańcy :-)
Ku wielkiej radości dzieci.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz