poniedziałek, 12 stycznia 2015

Back to reality

Pusto w domu. Cicho. Dziewczyny mądrze dawkują nam swoją obecność. Uświadamiają, że zaraz ich tutaj nie będzie. Żeby się za bardzo nie przyzwyczajać. I tak już miałam w głowie plany pochowania im paszportów :P Nie da się… Póki co odkrywają uroki Wellington, gdzie, mam nadzieję, i my dotrzemy pewnego dnia. Niech czerpią garściami. Niech mają frajdę :-) Obiecały, przy odrobinie perswazji i zachęty, podzielić się wrażeniami w jednym wpisie po powrocie. Trzymam je za słowo!

Po ostatnich dniach, oderwanych od życia, nierealnych wręcz, dziś od rana twarde lądowanie. Odrabiamy lekcje, dzieci marudzą, wracamy w deszczu z zakupów. Niebo bure i ponure. To tak żeby zrównoważyć zachwyty i westchnienia zazdrości. Które doskonale rozumiem ;-) Naprawdę rozumiem. 


4.18 rano. Pobudka. Jakby rozpędzony pociąg przetoczył się przez nasz dom. Z głuchym łoskotem. Siedzę na łóżku i przez chwilę nie rozumiem, o co chodzi. Tylko ja i Pat, bo reszta ani drgnęła. Sprawdzam na stronie www.christchurchquakemap.co.nz – małe trzęsienie o sile 3,0 ( dla porównania to sprzed 4 lat miało siłę 6,3 w skali Richtera). Dla przeciętnego Kiwi to pewnie jedynie powód, żeby przewrócić się na drugi bok. Dla nas, nieprzywykłych do takich wyczynów Matki Natury, każda anomalia wprowadza chaos myśli. Czy można się do tego przyzwyczaić? Nie wiem… Nieraz czułam lekkie kołysanie pod stopami, ale kładłam to na karb rozhuśtanej wyobraźni. Liczę, że jednak nie będziemy musieli się o tym przekonywać na własnej skórze.


Nowa Zelandia to kraj żywiołów. Nieprzewidywalnych. Taką cenę płaci się za szczodrość natury.

4 komentarze:

  1. Eee tam, ja nic nie czułam 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Marto ! Nawet jak Pani dla równowagi pisze o pogodzie, lekcjach i małym trzęsieniu to i tak zazdrościmy :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oby już się więcej ziemia Wam nie trzęsła. Zawsze to jednak po powrocie będziecie mogli powiedzieć: przeżyliśmy trzęsienie ziemi, małe bo małe ale było ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jo... Ciebie ze snu wybudzić, to lekko za małe to trzęsienie.

    OdpowiedzUsuń