sobota, 20 grudnia 2014

Nasze kąty

Dzieci często pytają o trzęsienie ziemi w Christchurch. Kolegów – gdzie wtedy byli i dlaczego nie mogą mieszkać w starym domu, który wygląda jakby nic się nie stało. A jednak jest tyle niewidocznych uszkodzeń, że rodzina Toby’ego, najlepszego kolegi Filipa, musi wybudować nowy. I takich budynków jest mnóstwo – szczególnie wysokich w centrum, które stoją i straszą pustymi oknami. Czekają w kolejce do rozbiórki. Dziś pokazaliśmy im trochę filmów, takich jak ten. Żeby mieli świadomość. Żeby choć trochę rozumieli. Choć ile można rozumieć, jeśli się tego nie przeżyło? Myślę, że namiastkę jedynie...

Włóczyliśmy się dziś po mieście – po Ogrodzie Botanicznym w poszukiwaniu pohutukawy. Której ponoć wszędzie pełno. Nie znaleźliśmy, tak samo jak tych pingwinów na wolności, co też można na każdym kroku, a już na Zachodnim Wybrzeżu to na bank :P Poobserwowaliśmy ludzi, co jest jednym z naszych ulubionych zajęć. Coraz więcej turystów się kręci. Coraz bardziej tłoczno w Christchurch. Lato wisi w powietrzu.


Czujemy, jak niknie to uczucie wyobcowania, gdy miasto wydawało się nam jedną wielką niewiadomą. Już kojarzymy wiele ulic, miejsc, darmowy parking ;-) Już nawet mamy ‘swoje’ zakamarki, do których lubimy wracać. Lubimy czasami tak zwyczajnie
się po nich powłóczyć…

Cztery miesiące. Minęły. Dla mnie wieczność już cała. 


Brytyjskie akcenty na każdym kroku
Ogród Botaniczny, Ogród Różany
 
 
Mam cię!
 
Kiwi odpoczywają weekendowo
 
Kolejny 'historyczny' mostek? ;-)
To już ja zaczynam czuć się jak mamut ;-)
Dziś smaki greckie. W centrum mnóstwo
budek z jedzeniem z czterech stron świata
Zachód słońca z naszych okien
 

1 komentarz:

  1. Poruszający film... pouczający... I jedna stała w tym wszystkim - zachód słońca zawsze niezmiennie piękny bez względu na to co dzieje się na dole...
    Dziękuję, M.

    OdpowiedzUsuń