środa, 19 listopada 2014

Z pamiętnika glazurnika - część szósta

Na czym to ja skończyłem? Aha, Nek Minit Guy. Jak już ogłosiliśmy na wszelkich możliwych portalach filmik Nek Minit Guy on the Tools" doczekał się oficjalnej premiery. Były fanfary, wywiady, wizyty w zakładach pracy ... i wtedy YouTube zablokował nasz filmik bo ktoś w Niemczech zgłosił prawa do użytej muzyki:-) Ot, taki sobie prztyczek w nos. Może za bardzo nam wychodziło? Nie ma co płakać. Zanim nas zablokowali (co ciekawe tylko na urządzeniach mobilnych, na laptopach i PCtach nadal można oglądać) otrzymaliśmy mnóstwo pozytywnych komentarzy, zaimponowaliśmy klientom i znajomym, staliśmy się bohaterami świata glazurników w Christchurch. Teraz trzeba muzykę zmienić, wrzucić to ponownie i czekać co czas przyniesie. To tyle w temacie mojej kariery rekina mediów. No dobrze, rekinka, może płoteczki jednak.


A w pracy powoli zaczynam rozumieć jak wygląda biznes budowlany, szczególnie tzw. fachowców czyli tutaj Tradies. Już wiem dlaczego Pan glazurnik, który kładł kafle w naszej łazience zaczął, później zniknął, później znowu się pojawił itd, aż do upragnionego finału. My robimy to samo - jest górka robót, odmówić nie wypada, i wysyłam chłopaków z miejsca na miejsce, trochę tutaj, trochę tam, do wszystkich się uśmiechamy, dzwonimy, że zaczęte i już idzie do przodu ale.. no zawsze jest jakieś 'ale', które każe nam porzucić dane stanowisko i pędzić dalej. Jest to tutaj o tyle łatwe, że Kiwi mają naturalny odruch łatwowierności i uprzejmości. Jak mówisz, że będziesz jutro (trzeci dzień z rzędu), to oni się cieszą i dziękują. Jeszcze mi z tym trudno, mam nieustające poczucie winy, ale szef mój, powtarzam świetny gość, leczy mnie z tych wyrzutów każdego dnia. Zamieniam się w bestię:-)


A z dobrych wiadomości to pierwszy poważny sukces, czyli kontrakt z dużą firmą na "Retirement Village" (to zjawisko może być tematem na osobny wpis), który zdobyłem od pierwszego kontaktu do podpisania dzisiaj umowy (pięć tygodni, niezły wynik). Niestety nie wpływa to na moje wynagrodzenie:-) Nadal 75% wypłaty wyparowuje na wynajem. Ot, takie sobie Christchurch. Ale tym już przestaliśmy się martwić. Wszyscy przyjaciele i rodzina wiedzą, że trzeba odkładać i trzymać rezerwę bo Fiory mogą potrzebować na powrót do domu:-)))

3 komentarze:

  1. Tylko żeby się nie okazało, że jak już sukcesy zaczną wpływać na wynagrodzenie to nadejdzie czas wracać i szkoda będzie taką karierę zarzucić ;-) Iwona

    OdpowiedzUsuń
  2. Filmik Nek Minit Guy on the Tools - TRZEBA zobaczyć! Robi wrażenie ;)
    A na powrót Fiorków, jak trzeba będzie, to nawet Kryczki się dorzucą , choć Gabryś jeszcze o niczym nie wie ;) Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  3. dajcie tylko numer konta zbierzemy wszystkie rezerwy . Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń