sobota, 22 listopada 2014

Tu i teraz

Czysta radość z tego, co tu i teraz. To czułam patrząc dziś na nasze roześmiane, beztroskie dzieci. Wspaniale móc czasami wyłączyć myślenie. Nie zamartwiać się, nie planować, nie liczyć, nie wybiegać myślami miesiące naprzód. I nawet tęsknota dziś dała odetchnąć. Takich dni niewiele, więc jak głupki cieszymy się z nich i nimi delektujemy. I tylko momentami ukłucie, że omijają nas ważne dni dla ważnych dla nas ludzi. Że nie możesz fizycznie kogoś wyściskać. Nadrobimy. Prawda, Jo? ;-)

W weekend Kiwi głównie na powietrzu. I to nie tylko dlatego, że akurat ciepło, bo dla nich brak odpowiedniej pogody nie stanowi problemu. Swoim zwyczajem i już chyba narodową tradycją ruszają na łono natury. Najlepiej pod namiot albo kamperem, łowienie ryb, trekking, rowery, ogólnie: aktywnie i poza domem. Z rodziną lub przyjaciółmi. Gromadnie. Ogród Botaniczny dziś pękał w szwach. Pikniki na trawie, dzieciaki w basenie, kajaki na rzece Avon. Słońce i bezchmurne niebo. I w tym wszystkim Mikołaje na wystawach (a dlaczego one też tu takie naubierane, skoro tak ciepło??? Hmmm, i jak tu wyłumaczyć?). Ozdoby świąteczne na ulicach. Wszystko na opak…


Lato w nowozelandzkim wydaniu pali skórę. Bezlitośnie przypomina mi teraz późnym wieczorem, że wysmarowawszy dzieci od stóp do głów zapomniałam oczywiście o sobie :\  A o dziurze ozonowej czytała, o ryzyku słyszała, no ładnie…:P Żeby nam się w głowach nie poprzewracało to pogoda oczywiście pokazała na co ją stać i po południu temperatura spadła o 15°! Lało i wiało. Ledwo dotarliśmy do auta, bo podmuchy takie silne. Nie znałam takiej mocy wiatru, która potrafi tobą miotać tak, że przez kilka metrów nie panujesz nad swoim ciałem. 


A rano znów będzie ciepło. Tak mówi AccuWeather ;-) I tej myśli się trzymamy, bo jutro ‘City Quest’ – dostajesz mapkę i śmigasz po mieście szukając tego, co każą. Zapowiada się ciekawie. I może nowe zakamarki Christchurch odkryjemy. Czym nie omieszkam się podzielić :-)

Dziś w obiektywie radość niczym nie zmącona :-) I niech nikt nie waży się choć na chwilę zmarkotnieć, bo zaraz wrzucę zdjęcia z sierpnia, gdy my tu szczękaliśmy zębami z zimna :P 


 
Moje 10 letnie dziecko już mnie wzrostem dogania,
a stopa już prawie taka sama...
 
 
 
 
 
 
 
 
Prawie jak wrocławski ;-)
W Ogrodzie ptactwa różnego wszędzie
 
Wystawy zrobiły na nas wrażenie
 
 

3 komentarze:

  1. Pewnie, że nadrobimy. Odliczam dni :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Poznajemy ten daleki Kraj dzieki Waszej obecnosci i Twojej nieocenionej relacji za co jestesmy Ci bardzo wdzieczni. Dziekujemy i czekamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję. Cieszy mnie to... każde słowo mnie cieszy.

      Usuń