niedziela, 16 listopada 2014

Tam, gdzie kończy się droga

Będąc kiedyś w Polsce Judy naopowiadała Filipowi o monstrualnych rozmiarów ślimakach, które spotkać można oczywiście w NZ. No i uruchomiła wyobraźnię dziecka, które od tej pory o tych ślimakach marzyło i śniło. A że spotkać je można w tym konkretnym miejscu na Zachodnim Wybrzeżu to zmobilizowaliśmy nasze granatowe bydlę, by stanęło na wysokości zadania i pokonało te setki kilometrów w dziczy zupełnej. Tam, gdzie kończy się droga… naprawdę się kończy. Jedziesz na północny zachód, przedzierasz się przez wzgórza i góry, mijasz dziwne uśpione mieściny z domkami jak z bajki o nowozelandzkiej sielankowej wsi, przez setki kilometrów mijasz może z cztery auta… 

Westport - jedno z tych sennych miasteczek, gdzie
życie toczy się wzdłuż głównej, szerokiej ulicy
Gdzieś po drodze...
Spotkanie z kolejnym nielotem - weka. Niby płochliwy, ale
jak zobaczył jedzenie to od razu kumpel ;-)
Biblioteka ;-) No dla mnie rewelacja!
Setki takich uroczych domków po drodze
Dojeżdżamy i gdy kończy się asfalt i zaczyna szutrowa droga, to już trochę wątpimy w moc naszego auta. Ale czego nie robi się dla marzeń dziecka ;-) Jacek daje radę i po kilkunastu kilometrach dojeżdżamy do chyba najbardziej dziewiczego skrawka Nowej Zelandii, jaki do tej pory widzieliśmy. Miejsca, gdzie gigantyczne drzewiaste paprocie osiągają wielkość kilkunastu metrów, a gęste lasy o oszałamiających, soczystych barwach rosną jakby na sterydach. Mamy wrażenie, że ktoś wrzucił nas na plan ‘Awatara’. Wszystko wydaje się baśniowo-nierealne. Przypomina mi się wyczytana gdzieś informacja, że około 80% gatunków roślinności w NZ to endemity, czyli nie spotkamy ich nigdzie indziej na świecie. Jeśli dodać do tego jeszcze tajemnicze jaskinie, imponujące skalne łuki, wodospady i kaskady, ukryte bajeczne plaże i … prawie zero ludzi to naprawdę zaczynasz czuć się w innym wymiarze. Ślimaki oczywiście nawet nie raczyły się wychylić, nawet rogów nie pokazały, ani jednego :P Fitu trochę rozczarowany, ale mówię – rozejrzyj się wokoło, warto było? 

 
 
 
W tym miejscu zwyczajnie nas... zatkało z wrażenia...
Spinający brzegi rzeki imponujący łuk skalny Oparara
Moria Gate
 
Jest rzeczą dla nas zupełnie niepojętą, że w tych niesamowitych, dzikich okolicznościach przyrody nic ci nie bzyczy nad uchem, nic nie kąsa, nie gryzie, nie straszy zza krzaka. Cisza, przerywana jedynie odgłosami ptaków, których wokół mnóstwo. Czyż to nie brzmi zbyt idealnie? Nas to ciągle zadziwia… 

 

Jeśli są miejsca, w których możemy poczuć namiastkę raju, w których nachodzi nas myśl, że ono od zawsze jakby na nas czekało, to dla nas jednym z nich jest chata Billa i Judy na Zachodnim Wybrzeżu. Za każdym razem, gdy tam jesteśmy czujemy się ‘u siebie’ –to miejsce, jego dzikość, pustka są nam niesamowicie bliskie. Właśnie na tym skrawku Nowej Zelandii najbardziej czujemy się oderwani od życia i świata, jakbyśmy wskoczyli w inną czasoprzestrzeń. Jest nam tam zwyczajnie dobrze. Możemy godzinami włóczyć się po opustoszałych plażach, słuchać huku fal, zbierać do kominka to, co wypluło gniewne Morze Tasmana. I jest dobrze. 


 
 
 

Zwyczajem lokalsów wybraliśmy się w porze odpływu na polowanie na małże. Uzbrojeni w kalosze i wiadra uzbieraliśmy ich trochę. Tyle, że chętnych do jedzenia było kolejno odlicz- 0,1… cisza. Czyli ja. A że sporo było.. i były smaczne… i nikt inny się nie kwapił (reszta rodziny tylko z nieufnością spozierała z ukosa) to…. cierpiałam całą drogę powrotną :/ Przez Alpy, wzniesienia, zjazdy i podjazdy, skręty i zakręty… oj, cierpiałam okrutnie… 

 
I już w drodze do domu

Dla tych, co mają cierpliwość i chęć więcej zdjęć tutaj :-)

10 komentarzy:

  1. Jak miło zacząć tydzień z Wami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekalam czekalam i warto bylo. Przepieknie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe zdjęcia, las i te omszałe drzewa bajkowe- oglądamy w pracy i się zachwycamy. (kurcze jak nas kiedyś pracodawca namierzy co robimy .... ;-) WiK Dzierżoniów

    OdpowiedzUsuń
  4. Rewelacja...pozazdroscic..

    OdpowiedzUsuń
  5. Oszałamiającej widoki! Można się rozmarzyć:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapiera dech oglądanie takich widoków na zdjęciach - a co dopiero w realu:) Biblioteka cudowna:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj Marta, jak tu nie mieć cierpliwości. Można się poczuć jak Alicja w krainie czarów. Bajecznie bajkowo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałam pięknie ubrać w słowa moje odczucia, które się pojawiły po przeczytaniu Pani wpisu i obejrzeniu zdjęć...jednak nie umiem, każde słowo jest zbyt ubogie by to wyrazić. MAGIA !!! Pozdrawiam Dorota P.

    OdpowiedzUsuń
  9. To dla przeciwwagi już jesteśmy z powrotem w rzeczywistości ;-) Takiej, gdzie wszystko do góry nogami. Naprawdę wszystko..

    OdpowiedzUsuń