czwartek, 6 listopada 2014

Śpiewać każdy może...

Całe życie gnębią cię myśli, że gdzieś tam w dalekim świecie jest lepiej, piękniej, że pewnie łatwiej tam się żyje. Zawsze tam, gdzie ciebie nie ma. Że gdybyś urodził się w innych okolicznościach przyrody to dopiero byś wykorzystał wszystkie te możliwości. Dał dzieciom szansę na może bardziej rozwijającą, mniej stresogenną edukację. Rozwinął skrzydła na tylu polach. Naczytałeś się, naoglądałeś bajecznych zdjęć i smutno ci się robi, że ty akurat w kraju, który w statystykach unijnych gdzieś na szarym końcu…

A potem jedziesz na ten koniec świata. Jesteś tu, w tym raju, żyjesz. Patrzysz, jak żyją inni. Zaczynasz dostrzegać te wszystkie różnice. Podskórnie czujesz, że gdyby się tu zadomowić to mogłoby być miło i przyjemnie. Może łatwiej. Tak odciąć się od świata i tego, co niewygodne, uwierające. Rozkoszować się tym, co ten raj ma do zaoferowania, a ma sporo! Mieć ocean, góry i pocztówkowe widoki na co dzień, nie od święta. To dopiero byłoby życie…
Może… 


Pojawiają się takie myśli, różne myśli. Ale wyraźnie krystalizuje się też wewnątrz nas silne przekonanie, bo koniec końców to wielka ulga zrozumieć ostatecznie, że: podróżować – owszem, bardzo chętnie; świat odkrywać – jak najbardziej; chłonąć inną kulturę – bez dwóch zdań; ale żyć….. to tylko u siebie. Czujemy wielką potrzebę bycia we własnym kodzie kulturowym, gdzie ‘śpiewać każdy może, trochę lepiej, trochę gorzej’ wywołuje jednoznaczne skojarzenia, gdzie kwestie Franza Maurera wychwytuje się jednym uchem, a mięso na kartki to realne wspomnienie, a nie wytwór chorej wyobraźni (choć pewnie tym też było). To naprawdę wielka ulga w końcu to zrozumieć i przestać zadręczać się myślami, że wszędzie dobrze czy lepiej tam, gdzie nas nie ma, prawda?


O ile Halloween przeszło jakoś bez większego echa, niezauważalnie wręcz, o tyle wczorajszy dzień to tutaj wielkie wydarzenie. Dla niewtajemniczonych – 5 XI to Dzień Guya Fawkesa, upamiętniający nieudany zamach na parlament brytyjski w 1605r. Jakikolwiek Kiwi mają sentyment do tego historycznego uniknięcia katastrofy narodowej w Anglii, trzeba przyznać, że świętują widowiskowo. Mimo pogody późnojesiennej (chyba przywiało z Polski, bo u Was widać na odwrót :-) wybraliśmy się wieczorem na plażę w oczekiwaniu jakiegoś tam pokazu fajerwerków. No i zbieraliśmy potem szczęki z piachu, bo pokaz był najwyższego sortu, łącznie ze świetnie dobraną, budującą napięcie muzyką. Tłumy ludzi, nie wiem, tysiące? Jak to podsumował w drodze powrotnej Filip – mógłbym zjeść nawet talerz szpinaku, żeby to zobaczyć ;-) Później doczytałam , że właśnie w ten dzień, a nie w Nowy Rok,  w NZ odbywają się najbardziej spektakularne pokazy fajerwerków. To się załapaliśmy. 


Tłumy nadchodzą
 
Zimno pieruńsko
No to się zaczęło!
  video
Źródło: http://vimeo.com/user24774889


I nasza Luka. Co same Anioły ma wokół, na szczęście... Trzeba wyciąć niestety, ale pocieszeniem, że nic więcej nie wykryto. I korzystam z tej możliwości, by przekazać prośbę naszej weterynarz Magdy do właścicieli czworonożnych: ‘… by nie lekceważyli u swoich pupili nawet najmniejszego guzka! By byli czujni i by trafiali do lekarzy weterynarii, którzy z każdej zmiany robią biopsję, którzy nie każą czekać, aż urośnie, którzy każdą zmianę po wycięciu oddają do badania histologicznego. Świadomość jest najważniejsza... Czasem słyszę, że Właściciele boją się biopsji guza... Nic bardziej mylnego, biopsje TRZEBA zrobić! I nie wolno czekać aż urośnie!’ (M. Kryczka)

11 komentarzy:

  1. Ja cały czas wierzę i powtarzam, że wrócicie do domu. Chociaż, wielu moich znajomych twierdzi, że jak zasmakujecie w tej "innej normalności" to nie wrócicie już do Polski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To możemy zacząć przyjmować zakłady ;-)

      Usuń
    2. ja się z Tomkiem zalożyłam-on twierdzi że nie wròcicie-więc trzymam Was za słowo cobym nie przegrała. Iwona

      Usuń
  2. Martuś z ust mi to wyjęłaś :) ...żyć tylko u siebie, jakie by to życie nie było, ale zawsze to nasze, własne i polskie :).
    Super, że z psiakiem wszystko ok :) :) :)
    Trzymajcie się zdrowo!!! Marta Z.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja wiem, że wrócicie :) Choćby dla Luki ♡♥♡ Po prostu wiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. To niezwykle cenne doświadczenie uświadomić sobie czego (i kogo) potrzeba nam tak naprawdę do pełni szczęścia :-)
    Dużo zdrówka dla Luki!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale nasz kuferek zrobi chyba większe wow;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia dla Luki ! Musi być dobrze !
    A co do powrotu, Julia zaczęła z Panią naukę, miała wtedy 2 latka, teraz wraz z Laurcią chodzi na zajęcia z BBS i ciągle powtarza: Pani Marta też tak robiła, Pani Marta też tak pokazywała, Pani Marta śpiewała tą piosenkę...teraz ma 4 latka, a tak wszystko w jej małej główce zostało, Pani została.
    Pani Marto Wasza Rodzinka jest w głowach wielu, więc...ja obstawiam, że wrócicie :) bo żyć to tylko u siebie :) Pozdrawiam Dorota P.

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie... Was tu poczytać :-) Bardzo fajnie.

    OdpowiedzUsuń