wtorek, 30 września 2014

Wyprawa na biegun południowy

Najgorsze, jak się naczytasz, nawyobrażasz sobie i spodziewasz Bóg wie czego, a tu… ooops! Nie mieć za dużych oczekiwań – podstawowa zasada warta zapamiętania. Zawsze można się przecież rozczarować pozytywnie ;-)

Najważniejsze, że dzieciaki miały ubaw i summa summarum wrażenia na plus. Ferie są to i jakieś atrakcje trzeba wymyślić. No to naczytawszy się o Międzynarodowym Centrum Antarktycznym, co to ‘wzięciem wielkim się cieszy (…) i oferuje wiele wystaw, interaktywnych eksponatów i filmów o lodowym kontynencie’ (przewodnik National Geographic) stwierdziłam, że będąc u wrót Antarktydy (jak się reklamuje Christchurch) warto i dzieciom poszerzyć horyzonty. Może już trochę za dużo wymagań, jak się kilka podobnych miejsc obejrzało? Pamiętam Narodowe Muzeum w Edynburgu (bezpłatne!!!), kilka pięter wspaniałych ekspozycji, mnóstwo interaktywnych, rozwijających i mądrych zadań dla dzieci, bajka! Może stąd ta skala porównawcza. Bo jak już trochę portfel opróżnisz to i wymagania wzrastają.


Ale jak już napisałam – ogólnie na plus. Z największych atrakcji (wg dzieci) – przejazd pojazdem polarnym Hagglund z wszelkimi możliwymi turbulencjami. W przewodniku pisano również o komorze antarktycznej, gdzie można doświadczyć zamieci śnieżnej. Dla nas śnieg to raczej nie jest towar deficytowy (jeszcze! choć nie wiadomo, jak długo…), więc dzieci stwierdziły, że o co wielkie halo. Skoro cała zamieć to trochę mocniejszych podmuchów i nieco niższa temperatura (ostatnio o wiele bardziej wieje w NZ!). Ale poza tym przyjemnie, ciekawy film w 4D z cudownymi zdjęciami, no i małe niebieskie pingwinki :-) Mi się marzy takie włóczenie się wybrzeżami i spotkanie pingwinka gdzieś w dziczy, ale dla dzieci i tak odjazd – a jeszcze trafiliśmy na porę karmienia, więc radość od ucha do ucha. Trochę zabrakło mi punktów z interaktywnymi zabawami dla dzieci, żeby im przybliżyć temat (ja już w głowie od razu miałam sto pomysłów). Dla mnie to muzeum gablotek, a gablotki brzmią mało zachęcająco. Ale doczytałam z dziećmi, że Polska jako jeden z 28 krajów ma stację badawczą na biegunie południowym, co Filip skomentował siarczystym ‘Yeees!’ (jeśli coś namieszałam to proszę o korektę). Nadmienię tylko, że w ogólnodostępnym Muzeum Canterbury (bezpłatnym…) obejrzeliśmy również wystawę w tym temacie (w ramach NZ Icefest), z realnymi pojazdami i chatami z 1957 roku. Bardzo przekonująca. Bez koloryzowania, tylko faktycznie pokazująca, jak ciężka i pełna wyrzeczeń to praca. Co musi być w człowieku, że tak dobrowolnie dokonuje takich wyborów? Nad tym zastanawiałam się z dziećmi. I po tym, jak podsumowałam - pasja i szaleństwo, takie pozytywne szaleństwo, to Fitu stwierdził, że on właśnie chce być takim szalonym naukowcem ;-)

Na razie wystarczy nam atrakcji tego typu. Ja to w ogóle najchętniej ruszyłabym ‘w teren’ – jeśli tylko jest przestrzeń, góry i woda to już niewiele więcej mi do szczęścia potrzeba. Ale czego się nie robi dla dzieci ;-) W sobotę znów wybieramy się w stronę zachodniego wybrzeża i jeśli tylko ich prognoza okaże się (jak zwykle) daleka od stanu rzeczywistego to może uda się nam trafić na jedne z nielicznych słonecznych dni w tamtej części wyspy ;-)


To miejsce to odkrycie ostatnich dni ;-) Blisko naszego domu.
Trochę powiewa ;P
I zwiało Fitowi czapkę do wody! I dramat, bo przecież ta ulubiona!
Szukaliśmy po sitowiach.
A później tata wyłowił i został bohaterem swojego domu ;-)

8 komentarzy:

  1. Prosze mi takiego pingwinka a najlepiej parkę przywieźć. Magda Kryczka będzie musiała się z pingwinologii stosowanej dokształcić bo ja zmienię profil hodowli chi chi chi chi chi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze dołożymy foczki :-) A Magda da radę! Bo kto jak nie Ona ;-)

      Usuń
    2. Nie było mnie, bo szukałam książek o pingwinologii stosowanej ;) taka odpowiedzialność!

      Usuń
    3. Taaaa pewnie pazury robiłaś a nie za książką latałaś. Juz ja cię znam. :P

      Usuń
    4. Ostrzyłam pazury na książkę :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja mam nadzieję, Bogusia, mam nadzieję.. :-) Nie dam tak o sobie łatwo zapomnieć ;-)

      Usuń
  3. Ja mam dla Ciebie foczkę , a Ty mi podaj pingwinka:-)

    OdpowiedzUsuń